Takie tam rozmyślenia?
01/06/09 10:50 AMTo jest jakaś paradoksalna sytuacja. Jestem szczęśliwsza nie będąc z Tobą, niż będąc z nim. Od niego wyznania miłości słyszałam codziennie, Ty mi chyba nigdy nie powiesz choćby najmniejszego komplementu. Ale Ty mnie nie ranisz. A on zranił tak, że pozostała blizna i jeszcze trzeba czasu, by zniknęła. Zasadnicza różnica jest taka, że z nim żyłam, a Ty jesteś tylko kolegą, to fakt. Ale chyba czuję się bezpieczniej właśnie w takiej sytuacji. Nie rozczaruj mnie, proszę. Nie okłamuj, mów tylko prawdę, albo nie mów nic. Jeśli w końcu zdecydujesz się powiedzieć mi coś ciepłego, bądź pewny tego co mówisz na tysiąc procent.
Ty mi przypomniałeś, jak powinno dojrzewać prawdziwe uczucie. Nie można poddać się ślepo hormonom i nazywać tego miłością. Przy Tobie niepokoi mnie tylko jedno – czy spotkam jeszcze kogoś, z kim będę mieć tak wspaniały kontakt i jednocześnie będę mogła z nim być? Czy może taka więź jest możliwa tylko w relacjach tak dalece niesformalizowanych? Odpowiedzi na te pytania jak zwykle przyniesie życie.